Bibliotheca Lindiana

Piotr Maculewicz

 

Msza F-dur op. 41 Józefa Elsnera

 

 

 

W bogatej spuściźnie Elsnera w zakresie muzyki sakralnej poczesne miejsce zajmują liczne (wiadomo o ponad trzydziestu, nie wszystkie się zachowały) opracowania ordinarium missae w języku łacińskim (pierwszym zachowanym dziełem tego gatunku jest Msza F‑dur op. 9, z 1815 roku, lecz autobiograficzny Sumariusz wspomina wcześniejsze), a także polskim. Msze z elsnerowskiej spuścizny są zróżnicowane w zakresie obsad i środków techniki kompozytorskiej, zarazem jednak dość jednolite w formie. Można wyróżnić ich dwa zasadnicze typy: brevis („mała” msza na zwykłe niedziele, przeznaczona na niewielką obsadę chóralną, z organami lub a cappella, o zwięzłym opracowaniu poszczególnych części, niekiedy ze skróconym tekstem) oraz solemnis (na większe święta i uroczyste okazje, z orkiestrą, solistami, korzystająca z bardziej rozbudowanych środków muzycznych). Tekst ordinarium missae dzieli się na sześć odcinków: Kyrie, Gloria, Credo, Sanctus, Bendictus i Agnus Dei. Dłuższe teksty Gloria i Credo z reguły podzielone są na indywidualnie opracowane, często skontrastowane tonalnie i wyrazowo odcinki – arie, ansamble i chóry. Finałowe odcinki (Cum Sancto Spiritu w Glorii oraz Et vitam venturi w Credo, a także Hosanna w Benedictus) na ogół utrzymane są w fakturze polifonicznej. Partiom solowym, które często wyróżniają się zdobnym, melizmatycznym typem opracowania, towarzyszą czasem instrumenty koncertujące. W późnych kompozycjach znaczącą i samodzielną rolę odgrywa orkiestra, już „pełnowymiarowa”, w odróżnieniu od dzieł wcześniejszych, przeznaczonych na mniejsze obsady odpowiadające skromnym warunkom małych kapel. Założeniom typu solemnis odpowiada również Msza F-dur op. 41, jedna z najokazalszych i najpiękniejszych w Elsnerowskiej spuściźnie. Niewiele wiadomo o okolicznościach powstania i prawykonania tego dzieła. W Sumariuszu kompozytor opisuje ją tak: „41. Msza in F (niedzielna) na 4 głosy z orkiestrą przypisana ministrowi hrabiemu Grabowskiemu (w rkp.)”. Alina Nowak-Romanowicz datuje dzieło w przybliżeniu na rok 1826. Można przypuszczać, iż dedykacja dla ministra wiązała się z intensywnymi i trudnymi zabiegami kompozytora o utworzenie Szkoły Głównej Muzyki i jej odpowiednie umocowanie administracyjne. Tłem dla tych zabiegów był narastający konflikt z „dyrektorem śpiewu” w Konserwatorium, Włochem Carlem Solivą (który „zupełnie głosu nie miał i nigdy nawet nie śpiewał” jak wspominał Elsner w Sumariuszu). Innym istotnym problemem była administracyjna podległość tej szkoły dwóm komisjom rządowym: Oświecenia oraz Spraw wewnętrznych, toteż kompromisowym rozwiązaniem okazało się rozdzielenie „części naukowej muzycznej od części dramatycznej” i powołanie dwóch niezależnych placówek, w tym akademickiej Szkoły Głównej Muzyki przy Wydziale Nauk i Sztuk Uniwersytetu Warszawskiego. W konsekwencji intryg Solivy Elsner utracił jednak stanowisko i pensję rektora Konserwatorium, a także możliwość mieszkania i prowadzenia zajęć w budynku po klasztorze bernardynek (który znajdował się między kościołem św. Anny, a Zamkiem Królewskim). Tak wspominał ową opresję: „gdy w roku 1827 wskutek starań p. Solivy pozbawiono mnie owych 2000 złp. pobieranych z Ministerstwa Oświecenia [chodzi o wynagrodzenie rektorskie], pozostała mi tylko jedna pensja profesorska 6000 złp. i 500 złp. dodatku ze szkolnych pieniędzy”. W swych zabiegach o odzyskanie pensji i mieszkania udało mu się zyskać wsparcie samego szefa Komisji Wyznań Religijnych i Oświecenia Publicznego, ministra Stanisława hr. Grabowskiego (któremu poświęcił także okazałą „kantatę z wierszem polskim i tekstem łacińskim ułożoną na 10 głosów z dwoma chórami pięciogłosowymi”, nie zachowaną).  Historia bardzo negatywnie oceniła postać i działalność Grabowskiego. Syn króla Stanisława Augusta Poniatowskiego i jego kochanki (lub domniemanej żony „morganatycznej”) Elżbiety z Szydłowskich Grabowskiej był skrajnym konserwatystą i bigotem, który na ministerialnym stanowisku zastąpił wybitnego reformatora i doskonałego administratora Stanisława Kostkę-Potockiego, skonfliktowanego jednak z Kościołem i zdymisjonowanego przez cara. Jednym z wielu fatalnych posunięć nowego ministra była zmiana sposobu finansowania szkół elementarnych (rozkwitających w czasach Kostki-Potockiego), co spowodowało ich regres i spadek liczby o połowę, sam zaś Grabowski zdobył sobie złośliwe miano "ministra ociemnienia publicznego". Za swą serwilistyczną postawę wobec władz carskich i różnorakie represje skierowane przeciw wybitnym przedstawicielom polskiej nauki oraz ruchom studenckim cieszył się powszechną niechęcią i wraz z wybuchem powstania uciekł z Warszawy, do której w niesławie wrócił dopiero w 1833 r., jednak pozostał już potem postacią marginalną. Możemy się tylko domyślać, że Józef Elsner, sam będąc gorącym zwolennikiem nowoczesnej i możliwie najpowszechniej dostępnej edukacji (a także wolnomularskim konfratrem Kostki-Potockiego) raczej nie mógł być entuzjastą tak niekompetentnego ministra; nie wspomniał go zresztą w swym Sumariuszu, poza wzmiankami o dedykacjach. Zarazem jednak był od niego silnie zależny, a „przypisanie” hrabiemu dzieł muzycznych pozostaje smętnym świadectwem koniecznych, choć niekoniecznie miłych zabiegów artysty i odpowiedzialnego pedagoga o urzędniczą uwagę i łaskawość...

Prasa warszawska tego czasu skwapliwie odnotowywała szereg wykonań kolejnych mszy Elsnera, prawie nigdy jednak nie pisząc, o które konkretnie utwory chodziło. Jeśli Msza F‑dur rzeczywiście pochodzi z roku 1826, to niewykluczone, że właśnie jej wykonania dotyczyć może krótka notka w „Kurierze Warszawskim” nr 282 z 27 listopada tegoż roku: „Licznie zebrani Artyści i Amatorowie Muzyczni wczoraj jako w Niedzielę między oktawą uroczystości swej Patronki S. Cecylji, odegrali w Kościele OO. Bernardynów [św. Anny] Mszę kompozycji Rektora Elsnera.”  Byłażby więc to „Msza Cecyliańska” Elsnera? W zachowanych źródłach (autograf, podarowany zapewne ministrowi Grabowskiemu, nie jest dziś znany, zachowały się natomiast odpisy z epoki) nie ma na to bezpośrednich wskazań, lecz szczególnej urody eufonia i melodyjność wstępnego Kyrie, a także ciekawa orkiestracja zdaje się potwierdzać hipotezę, iż niebiańska opiekunka muzyki patronować miała i temu dziełu. Pozostaje to jednak dotąd w sferze domysłów.

Jest niemal pewne, że za życia Elsnera utwór ten zabrzmiał także w Częstochowie. Niecodzienne okoliczności tego wykonania  zrelacjonował Karol Milewski we wzruszającym artykule  w „Kurierze Warszawskim” nr 196 z 25 lipca 1847 r.:

„Nestor naszej muzyki kościelnej, znakomity zasługami  w kompozycji religijnej Józef Elsner, b. Rektor Konserwatorjum muzycznego, udając się do wód zagranicznych, w celu poratowania nadwątlonego zdrowia, w dniu 17 b. m. przeieżdżając przez Częstochowę, przybył na Jasną Górę, szukając pociechy religijnej w starożytnym przybytku, słynącym cudownym Obrazem BOGA-RODZICY. Miejscowa orkiestra dowiedziawszy się o przybyciu Jego, powitała tego szanownego Weterana muzyka instrumentalną. Nazajutrz w czasie Wotywy konwenckiej, przed cudownym Obrazem Najświętszej MARJI, tudzież w czasie solennej Mszy w wielkim Kościele (jako w nowennę S. PAWŁA), w obecności jego, z przyzwoitą dokładnością wykonała dwa utwory własnej jego kompozycji, to iest: Mszę z D. minor (drugie dzieło z porządku tego Autora [zapewne chodzi o op. 5]), tudzież Mszę z f. W dziedzinie muzyki, część religijna obejmuje w sobie zawsze źródło najwznioślejszego natchnienia. [...] Doświadczyli tego szczególniej ci, co mieli sposobność podzielić z Autorem przyiemności i piękności tych kompozycji, a w rysach szanowanego Starca przyciśnionego wiekiem i cierpieniami, spłynęła łza szczęśliwego wzruszenia, oraz ożywił się chwilowo ogień natchnienia młodości.”

Elsner, jako konfrater zakonu paulinów podczas swoich wizyt w Częstochowie obdarował tamtejszą świetną kapelę rękopisami szeregu swoich utworów (kilka z nich dedykując poszczególnym ojcom, przeorom i prowincjałom), zaś kapelmistrzowie tego zespołu czynili starania o pozyskanie kolejnych, zlecają ich kopiowanie, bardzo wysoko cenili bowiem muzykę warszawskiego mistrza. Do dziś w jasnogórskich zbiorach znajdują się rękopisy (w tym autografy) i druki prawie czterdziestu utworów Elsnera. Dwudniowy pobyt Elsnera na Jasnej Górze w roku 1847 po drodze do Trenczyna, gdzie kurował się po ataku apoplektycznym z roku 1845 był jego ostatnią wizytą w klasztorze, choć muzyka Elsnera rozbrzmiewała tam jeszcze długo, także wówczas, gdy była już zapomniana w innych ośrodkach. Także obecnie jasnogórski klasztor pozostaje ważnym ośrodkiem renesansu zainteresowania muzyką Elsnera, która często rozbrzmiewa w jego murach i jest dokumentowana wydaniami oraz nagraniami.

 

 
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Copyright © 2017 Open Source Matters. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Joomla! jest wolnym oprogramowaniem dostępnym na licencji GNU GPL.
Joomla free themes, blog website hosting.